konkurs
Kategorie: Wszystkie | branżowo | modowo | praktycznie | teoretycznie
RSS
środa, 09 czerwca 2010

Ostatnio narzekałam, że nic się nie dzieje w polskiej modzie, ale zmieniam zdanie - dzieje się! Ruszyło i choć ciekawych ofert pracy nadal nie ma, to na interesujące inicjatywy nie można narzekać.

Warto choćby wspomnieć o kilku wydarzeniach, zwłaszcza edukacyjnych. W najbliższy weekend w Krakowie odbędzie się impreza pt. Laboratorium Mody 2010 podczas której będzie można wziąć udział w warsztatach przerabiania torebek i ubrań. Akcja zorganizowana jest przez Krakowskie Szkoły Artystyczne, w skład których wchodzi - sławne SAPU i SVM (szkoła visual merchandisingu). Podczas wakacji KSA organizuje też kursy i warsztaty projektowania, fotografii, grafiki komputerowej i podstaw aranżacji wnętrz.

Poznań może się pochwalić swoją niezwykle udaną inicjatywą Art & Fashion Festiwal, a zwłaszcza Art & Fashion Workshops. Tegoroczna edycja odbędzie się w dniach 12-21 października. Do 15 września można wysyłać zgłoszenia na dziesięciodniowe warsztaty modowe w kilku kategoriach : design, drawing, writing, jewellery i photograpy. Zajęcia prowadzą doświadczeni wykładowcy. Projektowania będzie uczył utalentowany Krzysztof Stróżyna, a pisania Hania Rydlewska i Marcin Różyc.

W Łodzi powstała fundacja Future in Fashion, która zorganizowała cykl warsztatów Fashion Lab. Niestety najbardziej oczekiwani goście z zagranicy nie mogli dolecieć na wykłady z powodu pyłu wulkanicznego, ale było naprawdę interesująco. Pani Joanna Bojańczyk jest prawdziwym, modowym guru!

W stolicy też się dzieje! Powstała katedra mody na ASP. Ważnym punktem na warszawskiej mapie zakupowej zostało Centrum Cybernetyki 2.2.2., w którym organizowane są panele dyskusyjne "Let's talk fashion" z prawdziwymi sławami mody. To niespotykana dotąd okazja, by móc porozmawiać np. z Maciejem Zieniem, czy Martą Kalinowską - szefową działu mody polskiej edycji ELLE. Warto tez wspomnieć o inicjatywie studentów SGH, którzy założyli koło Fashion Management Club i zorganizowali Fashion Day 2010 - namiastkę życia studenta kierunku modowego.

Wspomnę jeszcze o dwóch kierunkach studiów. W szkole Wyższej Psychologii Społecznej powstał kurs "Moda, media, marketing" zorganizowany we współpracy ze Szkołą Stylu pani Moniki Jaruzelskiej, a na Akademii Leona Koźmińskiego ruszyła pierwsza edycja studiów podyplomowych "Zarządzanie w sektorach mody" we współpracy z ViaModa i włoską szkołą biznesu modowego Polimoda. Pierwsze są dla osób, które zajmują sie organizacją pokazów, pisaniem o modzie i stylizacją, drugie dla osób z branży. Wreszcie w naszym kraju postawiono na przekazywanie wiedzy!

21:43, fashiontheory , praktycznie
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 30 listopada 2009

Niewiele sie pisze o tym, jak projektanci pozyskują i utrzymują klientów. Wiadomo, że najsłynniejsi kreatorzy zatrudniają osoby odpowiedzialne za zawieranie i podtrzymywanie kontaktów z gwiazdami i celebrities, by te pokazywały się w ich kreacjach na czerwonym dywanie, czy innych ważnych galach. Wysyłają też znanym osobom ubrania, licząc na to, że któryś projekt się jej spodoba. Jednak poza tymi sposobami niewiele wiadomo o jakichkolwiek działaniach, oczywiście oprócz licznych eventów.

Łukasz Jemioł i Anja Rubik
źródło zdj.: łukaszjemioł.com.pl

Jednym z nielicznych polskich projektantów, który oficjalnie przyznaje się do działań PRowych jest Łukasz Jemioł. Postawił on na sprawdzony pomysł, który wykorzystuje wiele firm z różnych branży. Co roku wydaje elitarny kalendarz dla swoich najważniejszych klientów. Nie jest on dostępny dla wszystkich. To nie katalog, który można wziąć z butiku, ani nie karta świąteczna, którą wysyła się każdemu, tylko coś, co jest elitarne, unikatowe i godne pożądania. (reguła niedostępności się kłania)

Zwyczajem projektanta stało się coroczne wydawnictwo limitowanej edycji katalogu w formie kalendarza sumującego roczny dorobek autorskich kolekcji, który trafia do celebrities, stylistów i stałych klientów." - napisano na stronie projektanta.

Łukasz Jemioł
źródło zdj.: łukaszjemioł.com.pl

Łukasz Jemioł postawił na elitarność i choć nie widziałam jego kalendarza zakładam, że musi być wysokiej jakości, bo jak już podejmować się działań wizerunkowych, to powinno robić się to dobrze, a w projektach Pana Jemioła widać dbałość na najmniejszy detal. 

Łukasz Jemioł
źródło zdj.: łukaszjemioł.com.pl

Pomysł z kalendarzem jest prosty i ciekawy. Na pewno kosztowne, ale przecież i tak robią zdjęcia kolekcji, więc mają z czego wybierać. Chociaż fajniej byłoby czymś zaskoczyć klientów. Jednak mi się podoba to, że Łukasz Jemioł nie stawia na przypadek, ani nie wierzy naiwnie, że dobry projekt sam się sprzeda. Wykazuje się bardzo dobrym podejściem biznesowym, którego bardzo często brakuje młodym, zdolnym projektantom nie potrafiącym się sprzedać. Autopromocja jest niezwykle ważna, a klienci na pewno czują się mile wyróżnieni. Brawa za korzystanie z dorobków wielkich, jak Pirelli czy Lavazza. Minus za braki aktualizacji na stronie internetowej, ale o tym innym razem.

20:15, fashiontheory
Link Komentarze (1) »
środa, 25 listopada 2009

Ostatnio pisałam, że nic się nie dzieje, ale to nieprawda. Otóż się dzieje i to dużo. Jakiś czas temu (16.11) w Warszawie odbył się podobno najbardziej oczekiwany pokaz roku. Maciej Zień prezentował w Teatrze Wielkim swoją kolekcję na wiosnę/lato 2010. Miałam okazję zobaczyć ją na żywo, a co ważniejsze mogłam podziwiać reakcje widzów. Spytacie co cenniejsze? Z pewnością to drugie.

Pokaz Macieja Zienia
źródło zdj.: groszki.pl

Pokaz Macieja Zienia był wspaniałym widowiskiem. Znakomite miejsce, muzyka na żywo i dobra choreografia były świetnie, jednak nie przyszliśmy tam, by podziwiać sztukę teatralną, a ubrania i to na nie większość widzów zwracała uwagę. Niestety projekty nie były równie zachwycające, jak oprawa. Jednym z serwisów, który odważył się skrytykować "wielkiego" Zienia były groszki.pl. Reszta relacji była albo zachowawcza (opis pokazu a stroje pominięte), albo ociekała fałszem, bo reakcje gości na pokazie nie była wcale entuzjastyczna, więc skąd te pochwały (?!). Ja nie widziałam w tej kolekcji niczego zaskakującego, niczego zachwycającego ani niczego nowego. Patrząc na sukienki myślałam "taką mogę znaleźć w Zarze", "to już było", "ładna, ale bez rewelacji" itd.. Kolekcja bezpieczna i zgodna z trendami, aktualnymi trendami na jesień/zimę a nie na nadchodzący sezon.

Pokaz Macieja Zienia
fot. Hadrian Kubasiewicz źródło zdj.: groszki.pl

A teraz moje wnioski... Najprawdopodobniej (tak zakładam) Maciej Zień najwięcej zarabia na zamówieniach indywidualnych i szyciu dla swoich stałych klientek. Niezłym dochód przynosi mu też zapewne sprzedaż sukien ślubnych, a że jak wiadomo, każda panna młoda lubi być wyjątkowa, to i te kreacje są zwykle projektowane i szyte na specjalne zamówienie. Tak więc projekty nie mają być innowacyjne, zgodne z najnowszymi i najbardziej szalonymi trendami, ale bezpieczne, by były łatwe do zaakceptowania przez klientki. Suknie Zienia mają być ładne, wykonane ze znakomitych materiałów i drogie. Te warunki zostały spełnione. Czy zaryzykuję twierdząc, że to Maciej Zień to krawiec a nie kreator? Możliwe, ale nie jest to obelga, ponieważ uważam, że jest znakomitym menadżerem - wie, co się sprzeda i takie rzeczy robi. Na modowe szaleństwa przyjdzie czas, teraz trzeba przetrwać i robić swoje (kryzys!?!). Wierzę, że projektant jeszcze nie raz zaskoczy nas ciekawymi pomysłami, jak choćby użyciem lateksu w kolekcji z 2008 roku.

Pokaz Macieja Zienia
fot. Hadrian Kubasiewicz źródło zdj.: groszki.pl

22:40, fashiontheory , modowo
Link Komentarze (1) »
wtorek, 27 października 2009

Nie ma co ukrywać, że jest nudno, bo jest. Ciekawe inicjatywy można wyliczyć na palcach. Firmy nie robią nic specjalnego. Od czasu do czasu jakiś pokaz, event na którym pojawi się klika gwiazdek lub otwarcie salonu. Zero szumu, wywoływania dyskusji, czy poruszania tłumów. Nawet za ciekawe projekty, czy strategie nie ma kogo chwalić.

Informacje w mediach pojawiają się sporadycznie albo wcale a najczęściej wzmianki dotyczą kolekcji i rzeczy, które się w niej znalazły lub nic nie znaczących dla większości danych dotyczących rozwoju sieci. Podstawa? Może i tak, w końcu dobra kolekcja i ilość sklepów wpływają na obroty, ale to wcale nie zwalcza tej polskiej nudy modowej. Ciekawie było, jak Vistula & Wólczanka przejmowała Kruka. Szum wywołał Pierce Brosnan w reklamie polskich garniturów. Limitowane kolekcje Reserved też należą do udanych inicjatyw. Zapamiętałam również "obciąganie guzików" Croppa (chyba) i coś z moherowymi beretami, ale kto, co, gdzie to już zupełnie nie wiem. Upadłości nie będę wymieniać, jako sposobów na ożywienie polskiej branży modowej, bo to nie byłoby w porządku. Nie ma co się cieszyć, z tego, że gdy luksusowe marki wchodzą do Polski, nasze rodzime firmy upadają.

Pierce Brosnan Vistula
źródło zdj.: wirtualnemedia.pl

Większość polskich firm stawia na ugrzecznione reklamy, na pokazach pojawiają się te same modelki, nic o czym warto by było wspominać. To nie Stany Zjednoczone, Mediolan, Paryż czy Londyn. U nas nie ma szokujących nadużyć Photoshopa, jak ostatnio w reklamie Ralpha Laurena. Nie ma walki z dyskryminacją, czy anoreksją na wybiegach. Nie debatuje się o zbyt młodych modelkach, bo w kraju i tak nie mają szans by zrobić karierę. Już większą inicjatywę przejawiają polscy fanatycy mody. Coraz ciekawsze stają się nasze ulice, powstało i ciągle powstaje dużo genialnych fotoblogów oraz blogów szafiarskich. Samo zjawisko "szafiarek" jest godne pochwały. (Przy okazji rozczaruję zapewne tych, którzy są już zmęczeni szafiarkami - dopóki nie powstanie coś nowego, godnego zainteresowania, wszyscy będą pisali o nich. Tak więc ruszcie głową, jeśli już nie możecie o nich słuchać.) Imprezy swap, rękodzieło, internetowe sklepy vintage i rozpowszechnianie idei DIY - to wszystko wyszło od zwykłych ludzi z braku interesujących alternatyw. 

Ralph Lauren reklama
źródło zdj.: fashionologie.com

Jednak nie będę zbyt sroga. Muszę bowiem przyznać, że znajdzie się kilka ciekawych firm, jak marka Cropp, która od jakiegoś czasu współpracuje z artystami ulicznymi (graffiti), ale to pojedyńcze inicjatywy. Szkoda, bo gdyby było ich więcej, to miałabym o czym debatować, a tak cisza.

20:27, fashiontheory , branżowo
Link Komentarze (1) »
wtorek, 23 czerwca 2009

GAP już po raz drugi współpracował z nominowanymi do CFDA Vogue Fashion Fund. Jest to inicjatywa polegająca na tym, że wybrani projektanci mają stworzyć wspólną kolekcję na zadany temat. W tym roku GAP postawił na khaki w wydaniu Alexandra Wanga, Albertusa Swanepoela i marki Vena Cava.

GAP Khaki
źródło zdj.: stylefrizz.com

Kolekcja Khaki moim zdaniem jest średnia. Blasku zyskuje jedynie dzięki nazwiskom a rozgłosu dzięki temu, że rozmiarówka jest tylko do numeru 10, co odpowiada polskiemu 38/40. Dziennikarze modowi dodatkowo rozpisują się nad tym, że ubrania są faktycznie mniejsze niż rozmiary na metce. Czyli 36, nie jest 36, a 34. Rozmiary wybiegowe? Dziwna sprawa zwłaszcza w kontekście ostatnich rozważań o tym, kto jest winny anoreksji na wybiegach. Dodatkowo moim zdaniem taki gigant, który już kiedyś podpadł fabrykami w Azji, powinien dbać o swój wizerunek i społeczną odpowiedzialność. CSR jest w naszych czasach podstawą. Firmy dbają o proekologiczny wizerunek, a GAP zawęża rozmiarówkę.merchandisingowego punktu widzenia jest to decyzja całkiem słuszna, bo zwykle na wyprzedażach zostają ubrania w rozmiarach 40/42 itd., jednak z PRowego fatalna. Dobry planner umie tak wyliczyć popyt, że zniweluje "efekt krańcowych rozmiarów", nie narażając firmy na szykany. 

GAP Khaki

GAP Khaki

GAP Khaki
źródło zdj.: stylefrizz.com

19:30, fashiontheory , branżowo
Link Komentarze (1) »
środa, 03 czerwca 2009

W Londynie w Horniman Museum trwa wystawa pt:. "Wycinanki - the art of polish paper cuts". Polskie motywy są coraz bardziej popularne.

WGSN opisał wystawę w artykule "Wybory redaktorów na czerwiec" ("Editor's picks : June"). Można się spodziewać, że nasze, kolorowe wycinanki zainspirują zagranicznych projektantów. Mam taką nadzieję, zwłaszcza że ciekawe może być obiektywne spojrzenie obcokrajowców. Liczę na ciekawe wykorzystanie naszych tradycyjnych motywów.

wycinanki the art of polish paper cuts exhibition
źródło zdj.: wgsn

Wystawa w londyńskim muzeum Horniman opisana jest mniej więcej tak: "Odkryj wycinanki, tradycyjną polską sztukę folkową wycinania z papieru. Wycinanki były tradycyjnie używane przez polskich chłopów do dekoracji ich chat i zwykle przedstawiały sceny z codziennego życia, jak śluby czy święta."

Wystawa potrwa do 27 września.

wycinanki the art of polish paper cuts exhibition
źródło zdj.: Horniman Museum

Jeśli ktoś z Was się tam wybierze przed 6 września, to warto odwiedzić też wystawę "China: symbols in silk", na której można obejrzeć ozdobne szaty, przepiękne buty. Brzmi zachęcająco.

China symbols in silk exhibition
źródło zdj.: Horniman Museum

20:42, fashiontheory
Link Dodaj komentarz »
piątek, 29 maja 2009

W branży tzw. modowej można robić różnorodne rzeczy. Trendsetter, merchandisier, visual merchandiser, to tylko kilka przykładów. Tym, którzy chcą się dowiedzieć, na które ze stanowisk pasują polecam QUIZ.

A TU opis poszczególnych stanowisk.

W niektórych firmach ludzie od merchandisingu, czyli tzw. "mercze" zajmują się zarządzaniem i doborem kolekcji, w tym także polityką cenową, czy analizami sprzedaży. Swoje zestawienia przekazują product managerom i działowi analiz, skąd dane odnośnie tego, co i w jakich ilościach zamówić trafiają do działu zakupów. W innych ich zadania są podpięte pod zakres obowiązków product managera. W niektórych firmach dział merchandisingu zajmuje się jedynie zarządzaniem stockiem, a w innych mylone jest pojęcie merchandisingu i visual merchandisngu.

W pewnych branżach (np. w spożywczej) faktycznie merchandiser, czyli zwykle przedstawiciel hadlowy, zajmuje się ekspozycją swoich towarów w sklepie. Jednak w branży odzieżowej wizualną stroną sklepów zajmuje się visual merchandiser i nie jest, jak często się myśli, odpowiedzialny tylko i wyłącznie za wygląd witryn, ale także za oświetlenie, czy tworzenie setów na manekiny.

Dziś krótko i na temat. Niebawem rozbuduję notkę.

18:02, fashiontheory , branżowo
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 maja 2009

Jednym z najciekawszych trendów na jesień-zimę 2009 jest ozdabianie rajstop. "Embellished tights" to połączenie mody kryzysowej z luksusowym szykiem. Rajstopy można łatwo ozdobić samemu np. wg instrukcji z parkandcube lub Cocorosa. Polecam obie!

Rajstopy albo skarpetki można ozdobić cekinami, kryształkami, kolorowymi kamykami, haftami, koronkami lub frędzlami. Możecie je także pomalować lub powyszywać. Ważne jest by rzucały się w oczy. Inspiracji szukajcie w kolekcjach marek Miu Miu, Zac Posen, Doo.Ri lub w ofercie bebaroque.

bebaroque
embellished tights bebaroque embellished tights bebaroque
źródło zdj. painfullyhip

Doo.Ri
embellished tights Doo.Ri embellished tights Doo.Ri
embellished tights Doo.Ri embellished tights Doo.Ri
źródło zdj.: Doo.Ri style.com

MiuMiu
embellished tights MiuMiu embellished tights MiuMiu
embellished tights MiuMiu embellished tights MiuMiu
źródło zdj.: MiuMiu style.com

Zac Posen
embellished tights Zac Posen embellished tights Zac Posen
embellished tights Zac Posen
źródło zdj.: Zac Posen style.com

Cocorosa wykorzystała ten trend i na Etsy można kupić ozdobione przez nią rajstopy za 65$. CocoNo5's shop na Etsy. DIY, bo to jeden z najgorętszych trendów sezonu. Ciekawe, czy się przyjmie. Chociaż myślę, że jest szansa i dekoracyjne rajstopy staną się ozdobą kreacji imprezowo/wieczorowych.

embellished tights by cocorosa
źródło zdj.: CocoNo5's na Etsy

embellished tights by cocorosa
źródło zdj.: Cocorosa

20:56, fashiontheory , praktycznie
Link Dodaj komentarz »
sobota, 23 maja 2009

Porad dotyczących merchandisingu, czy visual merchandisingu jest wiele. Portale zamieszczają streszczenia, opisy lub listy tricków, które pomogą w zwiększeniu sprzedaży. Samą ideę edukowania jak najbardziej popieram, jednak jak już sięgamy do przykładów to najpierw je przemyślmy. 

Cytując za Panią Sabiną Kobus, która doradza w sprawach merchandisingu: "zasada prawej dłoni, dogodne dla klienta ułożenie towaru (klient najczęściej kieruje się w prawą stronę sklepu, ogląda asortyment od prawej do lewej strony, sięga po niego prawą ręką)." źródło: franczyzna w Polsce.
Otóż nie jest to prawda. Reguła prawej dłoni (tudzież ręki), jak sama nazwa mówi dotyczy sięgania po przedmioty i wywodzi się z faktu, że większość społeczeństwa jest praworęczna. Nie jest prawdą, że patrzymy od prawej strony, bo czytamy od lewej do prawej! Tak samo oglądamy rzeczy. Na tym założeniu opiera się zasada kompozycji, czy to w malarstwie, czy fotografii. Do tego, przechodząc przez ulicę większość z nas patrzy najpierw w lewo, później w prawo, co wynika z prawostronnego kierunku jazdy. Mimo tego potknięcia, artykuł jest dość ciekawy, więc polecam: "Specyfika merchandisngu w małym sklepie" Sabina Kobus.

Okazuje się, że przy czytaniu informacji trzeba jeszcze myśleć i nie wierzyć ślepo w to, co piszą (/piszemy). Trochę logiki nie zaszkodzi. Nikt nie jest nieomylny. Inny przykład źle podanej informacji opisałam tu.

11:28, fashiontheory , branżowo
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 maja 2009

O kłopotach firmy ETOS S.A. właściciela marki Diverse oraz Coaliton słychać było w Trójmieście od dłuższego czasu. Ratunkiem dla Diverse'a jest znalezienie inwestora, bo sprzedaż marki jest ostatecznością. Duma dumą, tonący brzytwy się chwyta. Choć może niekoniecznie, ponieważ jak podaje Parkiet nie udało się skontaktować z przedstawicielami firmy ETOS S.A., czyli informacje nie są potwierdzone. Poniżej komentarz od osoby, która zapewne dobrze zna podejście "kapitana tonącego statku".

Poniżej odpowiedź na pytanie: "Czy LPP kupi Diverse?":

uwaga o Diversie
źródło zdj. i komentarza: Forum bankier.pl

Informacje o możliwym przejęciu przez LPP marki Diverse podały wczoraj portale franchisingowe: franchising.pl i Franczyzna w Polsce oraz "Parkiet". Według Parkietu to władze ETOSu zwróciły się do swojego konkurenta LPP z ofertą sprzedaży. Jednak nie wiadomo, ile w tym prawdy. Nie sądzę też, że unikający wzmianek w prasie Diverse nagle zmieni politykę i upubliczni swoje posunięcia.

                               logo lpp
grupa marek LPP
źródło zdj. strony firmowe + mat. prasowe

Samo przejęcie byłoby ciekawostką. Nie będę analizować, czy LPP stać na to, ale co mogłoby z tego wyjść. Cytując, Pani Patrycja Napela z firmy doradczej PMR Publications uważa, że "LPP mogłoby zostawić markę Diverse, tworząc sztuczną rywalizację wewnątrz grupy. Innym rozwiązaniem jest zmiana wyglądu kolekcji Diverse lub wprowadzenie do pozyskanych salonów sprzedaży zupełnie nowego brandu." źródło: Parkiet

 

Osobiście nie uważam, że przejęcie Diverse'a i stworzenie dużej grupy jest złym pomysłem. Wręcz popieram. Nie dość, że mogą uratować markę, to jeszcze wzbogacą swoją grupę o kolejny, silny brand. Diverse, Cropp i House są teoretycznie konkurentami, praktycznie można je rozdzielić. Diverse jest droższy od pozostałych marek, nie biorę pod uwagę promocji, które od dłuższego czasu pojawiały się jego sklepach. Diverse jest też lepszy jakościowo i ma przewagę technologiczną. Kopiując jego koncepcje i techniczne kurtki Evolution, House wprowadził do swojej oferty kurtki i spodnie na snowboard. No i Diverse ma DEXT'a - Diverse Extreme Team i to jest idealny pomysł na ukierunkowanie marki - pójście w stronę świetnej jakościowo, odzieży technicznej dla osób lubiących sportowy, extremalny styl życia. Cropp może zostać "deskorolkowy", a House typowo casualowy. Diverse stanie się starszym bratem Croppa, dla osób z większymi dochodami, wymagających mniej rzucającego się w oczy designu, a lepszego wykonania, komfortu i jakości. Oczywiście ważne byłoby też rozwinięcie linii Iridium na damską kolekcję. Przy takim podziale House zostałby odzieżą dla "mieszczuchów".

W mediach nie pojawiają się wzmianki co z młodszą marką Coalition (CLTN), której właścicielem jest też ETOS S.A. Poczekamy na więcej informacji i zobaczymy, co z tego wyniknie i czy LPP kupi Diverse'a (ETOS S.A.). Jednak plotki o problemach finansowych Diverse zostały już potwierdzone. Choć było to od dłuższego czasu widać - po skromnej ofercie i braku nowych rzeczy w sklepach.

15:05, fashiontheory , branżowo
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5