konkurs
Kategorie: Wszystkie | branżowo | modowo | praktycznie | teoretycznie
RSS

branżowo

wtorek, 27 października 2009

Nie ma co ukrywać, że jest nudno, bo jest. Ciekawe inicjatywy można wyliczyć na palcach. Firmy nie robią nic specjalnego. Od czasu do czasu jakiś pokaz, event na którym pojawi się klika gwiazdek lub otwarcie salonu. Zero szumu, wywoływania dyskusji, czy poruszania tłumów. Nawet za ciekawe projekty, czy strategie nie ma kogo chwalić.

Informacje w mediach pojawiają się sporadycznie albo wcale a najczęściej wzmianki dotyczą kolekcji i rzeczy, które się w niej znalazły lub nic nie znaczących dla większości danych dotyczących rozwoju sieci. Podstawa? Może i tak, w końcu dobra kolekcja i ilość sklepów wpływają na obroty, ale to wcale nie zwalcza tej polskiej nudy modowej. Ciekawie było, jak Vistula & Wólczanka przejmowała Kruka. Szum wywołał Pierce Brosnan w reklamie polskich garniturów. Limitowane kolekcje Reserved też należą do udanych inicjatyw. Zapamiętałam również "obciąganie guzików" Croppa (chyba) i coś z moherowymi beretami, ale kto, co, gdzie to już zupełnie nie wiem. Upadłości nie będę wymieniać, jako sposobów na ożywienie polskiej branży modowej, bo to nie byłoby w porządku. Nie ma co się cieszyć, z tego, że gdy luksusowe marki wchodzą do Polski, nasze rodzime firmy upadają.

Pierce Brosnan Vistula
źródło zdj.: wirtualnemedia.pl

Większość polskich firm stawia na ugrzecznione reklamy, na pokazach pojawiają się te same modelki, nic o czym warto by było wspominać. To nie Stany Zjednoczone, Mediolan, Paryż czy Londyn. U nas nie ma szokujących nadużyć Photoshopa, jak ostatnio w reklamie Ralpha Laurena. Nie ma walki z dyskryminacją, czy anoreksją na wybiegach. Nie debatuje się o zbyt młodych modelkach, bo w kraju i tak nie mają szans by zrobić karierę. Już większą inicjatywę przejawiają polscy fanatycy mody. Coraz ciekawsze stają się nasze ulice, powstało i ciągle powstaje dużo genialnych fotoblogów oraz blogów szafiarskich. Samo zjawisko "szafiarek" jest godne pochwały. (Przy okazji rozczaruję zapewne tych, którzy są już zmęczeni szafiarkami - dopóki nie powstanie coś nowego, godnego zainteresowania, wszyscy będą pisali o nich. Tak więc ruszcie głową, jeśli już nie możecie o nich słuchać.) Imprezy swap, rękodzieło, internetowe sklepy vintage i rozpowszechnianie idei DIY - to wszystko wyszło od zwykłych ludzi z braku interesujących alternatyw. 

Ralph Lauren reklama
źródło zdj.: fashionologie.com

Jednak nie będę zbyt sroga. Muszę bowiem przyznać, że znajdzie się kilka ciekawych firm, jak marka Cropp, która od jakiegoś czasu współpracuje z artystami ulicznymi (graffiti), ale to pojedyńcze inicjatywy. Szkoda, bo gdyby było ich więcej, to miałabym o czym debatować, a tak cisza.

20:27, fashiontheory , branżowo
Link Komentarze (1) »
wtorek, 23 czerwca 2009

GAP już po raz drugi współpracował z nominowanymi do CFDA Vogue Fashion Fund. Jest to inicjatywa polegająca na tym, że wybrani projektanci mają stworzyć wspólną kolekcję na zadany temat. W tym roku GAP postawił na khaki w wydaniu Alexandra Wanga, Albertusa Swanepoela i marki Vena Cava.

GAP Khaki
źródło zdj.: stylefrizz.com

Kolekcja Khaki moim zdaniem jest średnia. Blasku zyskuje jedynie dzięki nazwiskom a rozgłosu dzięki temu, że rozmiarówka jest tylko do numeru 10, co odpowiada polskiemu 38/40. Dziennikarze modowi dodatkowo rozpisują się nad tym, że ubrania są faktycznie mniejsze niż rozmiary na metce. Czyli 36, nie jest 36, a 34. Rozmiary wybiegowe? Dziwna sprawa zwłaszcza w kontekście ostatnich rozważań o tym, kto jest winny anoreksji na wybiegach. Dodatkowo moim zdaniem taki gigant, który już kiedyś podpadł fabrykami w Azji, powinien dbać o swój wizerunek i społeczną odpowiedzialność. CSR jest w naszych czasach podstawą. Firmy dbają o proekologiczny wizerunek, a GAP zawęża rozmiarówkę.merchandisingowego punktu widzenia jest to decyzja całkiem słuszna, bo zwykle na wyprzedażach zostają ubrania w rozmiarach 40/42 itd., jednak z PRowego fatalna. Dobry planner umie tak wyliczyć popyt, że zniweluje "efekt krańcowych rozmiarów", nie narażając firmy na szykany. 

GAP Khaki

GAP Khaki

GAP Khaki
źródło zdj.: stylefrizz.com

19:30, fashiontheory , branżowo
Link Komentarze (1) »
piątek, 29 maja 2009

W branży tzw. modowej można robić różnorodne rzeczy. Trendsetter, merchandisier, visual merchandiser, to tylko kilka przykładów. Tym, którzy chcą się dowiedzieć, na które ze stanowisk pasują polecam QUIZ.

A TU opis poszczególnych stanowisk.

W niektórych firmach ludzie od merchandisingu, czyli tzw. "mercze" zajmują się zarządzaniem i doborem kolekcji, w tym także polityką cenową, czy analizami sprzedaży. Swoje zestawienia przekazują product managerom i działowi analiz, skąd dane odnośnie tego, co i w jakich ilościach zamówić trafiają do działu zakupów. W innych ich zadania są podpięte pod zakres obowiązków product managera. W niektórych firmach dział merchandisingu zajmuje się jedynie zarządzaniem stockiem, a w innych mylone jest pojęcie merchandisingu i visual merchandisngu.

W pewnych branżach (np. w spożywczej) faktycznie merchandiser, czyli zwykle przedstawiciel hadlowy, zajmuje się ekspozycją swoich towarów w sklepie. Jednak w branży odzieżowej wizualną stroną sklepów zajmuje się visual merchandiser i nie jest, jak często się myśli, odpowiedzialny tylko i wyłącznie za wygląd witryn, ale także za oświetlenie, czy tworzenie setów na manekiny.

Dziś krótko i na temat. Niebawem rozbuduję notkę.

18:02, fashiontheory , branżowo
Link Dodaj komentarz »
sobota, 23 maja 2009

Porad dotyczących merchandisingu, czy visual merchandisingu jest wiele. Portale zamieszczają streszczenia, opisy lub listy tricków, które pomogą w zwiększeniu sprzedaży. Samą ideę edukowania jak najbardziej popieram, jednak jak już sięgamy do przykładów to najpierw je przemyślmy. 

Cytując za Panią Sabiną Kobus, która doradza w sprawach merchandisingu: "zasada prawej dłoni, dogodne dla klienta ułożenie towaru (klient najczęściej kieruje się w prawą stronę sklepu, ogląda asortyment od prawej do lewej strony, sięga po niego prawą ręką)." źródło: franczyzna w Polsce.
Otóż nie jest to prawda. Reguła prawej dłoni (tudzież ręki), jak sama nazwa mówi dotyczy sięgania po przedmioty i wywodzi się z faktu, że większość społeczeństwa jest praworęczna. Nie jest prawdą, że patrzymy od prawej strony, bo czytamy od lewej do prawej! Tak samo oglądamy rzeczy. Na tym założeniu opiera się zasada kompozycji, czy to w malarstwie, czy fotografii. Do tego, przechodząc przez ulicę większość z nas patrzy najpierw w lewo, później w prawo, co wynika z prawostronnego kierunku jazdy. Mimo tego potknięcia, artykuł jest dość ciekawy, więc polecam: "Specyfika merchandisngu w małym sklepie" Sabina Kobus.

Okazuje się, że przy czytaniu informacji trzeba jeszcze myśleć i nie wierzyć ślepo w to, co piszą (/piszemy). Trochę logiki nie zaszkodzi. Nikt nie jest nieomylny. Inny przykład źle podanej informacji opisałam tu.

11:28, fashiontheory , branżowo
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 maja 2009

O kłopotach firmy ETOS S.A. właściciela marki Diverse oraz Coaliton słychać było w Trójmieście od dłuższego czasu. Ratunkiem dla Diverse'a jest znalezienie inwestora, bo sprzedaż marki jest ostatecznością. Duma dumą, tonący brzytwy się chwyta. Choć może niekoniecznie, ponieważ jak podaje Parkiet nie udało się skontaktować z przedstawicielami firmy ETOS S.A., czyli informacje nie są potwierdzone. Poniżej komentarz od osoby, która zapewne dobrze zna podejście "kapitana tonącego statku".

Poniżej odpowiedź na pytanie: "Czy LPP kupi Diverse?":

uwaga o Diversie
źródło zdj. i komentarza: Forum bankier.pl

Informacje o możliwym przejęciu przez LPP marki Diverse podały wczoraj portale franchisingowe: franchising.pl i Franczyzna w Polsce oraz "Parkiet". Według Parkietu to władze ETOSu zwróciły się do swojego konkurenta LPP z ofertą sprzedaży. Jednak nie wiadomo, ile w tym prawdy. Nie sądzę też, że unikający wzmianek w prasie Diverse nagle zmieni politykę i upubliczni swoje posunięcia.

                               logo lpp
grupa marek LPP
źródło zdj. strony firmowe + mat. prasowe

Samo przejęcie byłoby ciekawostką. Nie będę analizować, czy LPP stać na to, ale co mogłoby z tego wyjść. Cytując, Pani Patrycja Napela z firmy doradczej PMR Publications uważa, że "LPP mogłoby zostawić markę Diverse, tworząc sztuczną rywalizację wewnątrz grupy. Innym rozwiązaniem jest zmiana wyglądu kolekcji Diverse lub wprowadzenie do pozyskanych salonów sprzedaży zupełnie nowego brandu." źródło: Parkiet

 

Osobiście nie uważam, że przejęcie Diverse'a i stworzenie dużej grupy jest złym pomysłem. Wręcz popieram. Nie dość, że mogą uratować markę, to jeszcze wzbogacą swoją grupę o kolejny, silny brand. Diverse, Cropp i House są teoretycznie konkurentami, praktycznie można je rozdzielić. Diverse jest droższy od pozostałych marek, nie biorę pod uwagę promocji, które od dłuższego czasu pojawiały się jego sklepach. Diverse jest też lepszy jakościowo i ma przewagę technologiczną. Kopiując jego koncepcje i techniczne kurtki Evolution, House wprowadził do swojej oferty kurtki i spodnie na snowboard. No i Diverse ma DEXT'a - Diverse Extreme Team i to jest idealny pomysł na ukierunkowanie marki - pójście w stronę świetnej jakościowo, odzieży technicznej dla osób lubiących sportowy, extremalny styl życia. Cropp może zostać "deskorolkowy", a House typowo casualowy. Diverse stanie się starszym bratem Croppa, dla osób z większymi dochodami, wymagających mniej rzucającego się w oczy designu, a lepszego wykonania, komfortu i jakości. Oczywiście ważne byłoby też rozwinięcie linii Iridium na damską kolekcję. Przy takim podziale House zostałby odzieżą dla "mieszczuchów".

W mediach nie pojawiają się wzmianki co z młodszą marką Coalition (CLTN), której właścicielem jest też ETOS S.A. Poczekamy na więcej informacji i zobaczymy, co z tego wyniknie i czy LPP kupi Diverse'a (ETOS S.A.). Jednak plotki o problemach finansowych Diverse zostały już potwierdzone. Choć było to od dłuższego czasu widać - po skromnej ofercie i braku nowych rzeczy w sklepach.

15:05, fashiontheory , branżowo
Link Dodaj komentarz »
piątek, 08 maja 2009

Świat obiegła ostatnio informacja o sesji zdjęciowej Anji Rubik do Vouge Nippon. Piękne zdjęcia były opisane "Golden Serbian". Anja jest Polką, skąd więc ten lapsus?

Anja Rubik Vouge Nippon
źródło zdj.: models.com

Anja od jakiegoś czasu spotyka się z Serbem. Jej chłopakiem jest model Saša Knežević. Może to spowodowało pomyłkę? Jednak zastanawia mnie, jak to mogło się stać, że nawet tak szanujący się models.com popełnił błąd??? Oczywiście wszystkie portale już się poprawiły, ale wpisy w komentarzach (jeśli nie zostały już usunięte) są wystarczającym dowodem. Np. tu komentarz Huuum.

Anja is Polish model
źródło zdj.: models.com

Moją hipoteza jest taka. Ostatnio pisanie w internecie polega na kopiowaniu. Notki na najpopularniejszych polskich blogach modowych są tłumaczeniem wpisów z ich zagranicznych odpowiedników. Tak samo działają polskie portale. Wszystkie powielają tę samą informację, często nawet nie sprawdzoną, a o przeredagowaniu już nie wspomnę. To samo było z "serbską Anją". Jedne źródło podało błędną wiadomość, reszta ją powieliła.

Generacja google ciągle sprawdza informacje. Ale jak tu ich nie sprawdzać, a z drugiej strony, jak sprawdzić wszystko? Rozumiem, że coś można przegapić i podziwiam szybkość reakcji. Wszystkie błędy proszę mi od razu wytykać! W końcu człowiek na błędach się uczy. Chociaż nieodróżnianie Polski od Serbii... No nic, jednak bardziej niż ignorancja geograficzna razi mnie niekompetencja dziennikarska.

Anja Rubik Vouge Nippon
Anja Rubik Vouge Nippon
Anja Rubik Vouge Nippon
źródło zdj.: models.com

10:48, fashiontheory , branżowo
Link Komentarze (1) »
piątek, 27 lutego 2009

Z roku na rok firmy prześcigają się w tym, kto pierwszy zaprezentuje kolekcję na nowy sezon. Kiedyś zimowe wyprzedaże rozpoczynały się w styczniu, później po świetach, a w poprzednim roku pierwsze pojawiły się już w grudniu.

W styczniu można było już zakupić ubrania z nowej, wiosennej kolekcji. Jest koniec lutego, a w sklepach pojawiły się pierwsze promocje. Kiedyś konsumenci czekali na jakieś specjalne okazje, jak walentynki, czy inne komercyjne święto, by trafić na okazje, wiedząc że wyprzedaże zaczną dopiero się w lecie, ale i to zaczyna się zmieniać. Jak widać, zmienność mody wpłynęła też na zmienność wcześniejszych zasad.

promocja walentynkowa top secret
źródło zdj.: Top Secret

Moją uwagę zwróciły oryginalne szpilki na powyższej reklamie. Efekt masywności niwelują jasne wstawki. Interesujące.

Ale wracając do tematu, czyżby to kryzys wpłynął na szybsze obniżanie cen? Chyba że jest to zamierzona strategia - ustalenie wysokich cen, by szybciej przecenić i przyciągnąć klientów. Top Secret jest znany z dużych obniżek. Także w salonach Cropp, trwa promocja. To kolejna edycja akcji "bileciki do kontroli" i widocznie działa.

promocje Cropp
źródło zdj. Cropp

promocja Top Secret
źródło zdj.: Top Secret

Przy okazji myśleniu o obniżkach przypomniała mi się akcja, którą rozganizowano na otwarcie jednego z pierwszych sklepów Mohito. Kolekcja była przeceniona prawie o 50%. Nowy sezon, otwarcie nie odbyło się w okresie przecen, a większość rzeczy miało obniżone ceny. Wydawało mi się, że wprowadzenie nowej marki i nowy sklep są wystarczającym magnesem, zwłaszcza przy wcześniejszym szumie medialnym. Czyżby największym motywatorem do dokonania zakupu w sklepie odzieżowym była cena? A co z designem, wyjątkowym, niespotykanym asortymentem lub innymi wartościami dodanymi, jakie za sobą niesie moda? W sumie jeśli kolekcja nie powala na kolana i jest jedną z wielu, jakie są na rynku, trzeba się do tego przyznać i jakoś wyróżnić z tłumu. Zastanawia mnie jednak, czy to nie będzie miało nieprzewidzianych skutków. Przecież klienci szybko się przyzwyczajają, a jeśli zasady się zmienią, oczywiście na gorsze dla nich, wtedy czują się oszukani. A czarny PR jest najgorszy.

Póki co, kuszące promocje czekają.

15:48, fashiontheory , branżowo
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 lutego 2009

WGSN - The Worth Global System Network, to cenne źródło informacji o branży modowej (odzieżowej, obuwniczej etc.). Nieczęsto pojawiają się tam informacje o Polsce, a zwłaszcza o naszych rodzimych firmach.

Jednym z dzisiejszym news'ów była notka o LPP. "Poland's LPP posts 52% profit rise".*

wgsn
(źródło: WGSN)

Z danych podanych przez WGSN firma LPP w czwartym kwartale osiągnęła wzrost dochodu netto o 52% z 52 mln zł do 78,8mln zł. Wspomniano, że silny wzrost dochodu nastąpił m.in. po przejęciu konkurencyjnego Artmana. Sprzedaż skoczyła o 36% do 527mln zł, a zysk operacyjny wzrósł 35% do 95,3 mln zł. Przedstawiciele LPP twierdzą, że firmie pomogło to, że konsumenci skierowali się ku tańszemu asortymentowi oferowanemu w ich sklepach.

Cieszy mnie to, że polski rynek jest na tyle istotny, że pojawiają się o nim newsy na tak wartościowym serwisie informacyjnym. Co prawda najwięcej jest informacji o LPP, prawdopodobnie firma jest klientem WSGN, ale można znaleźć też wzmianki o Artmanie, KAN, czy Vistuli i Wólczance.
Możliwe jednak, że firma LPP jest bacznie obserowana ze względu na jej możliwości rozwoju, czy model biznesowy zbliżony do hiszpańskiej firmy Inditex. "LPP to polski odpowiednik hiszpańskiego lidera fast-fashion firmy Inditex" cytując artykuł z 2006 pt. "Reserved from LPP: fast fashion, Eastern European style" (Reserved od LPP: fast fashion, wschodnioeuropejski styl).* Takie samo określenie pojawiło się w raporcie "10 detalistów ze wschodu, którym warto się przyjrzeć" - "LPP : lokalny detalista z kategorii fast-fashion. Podobny do ZARA i GAP. Ogromny wzrost : 191 mln € sprzedaży na 7 rynkach."* (wszystkie * źródło: WGSN)

Prezes firmy LPP nie ukrywa, że inspiruje się modelem biznesowym Amancio Ortegi, założyciela Inditex. Udowadniają to ostatnie posunięcia "polskiej Zary", jak przejęcie Artmana i powolne lecz zauważalne przesuwanie konkurencyjnych marek (Cropp i House), tak by odzwierciedlały rozmieszczenie Stradivariusa, Bershki i Pull&Bear. Co warte zauważenia, do idealnej kopii brakuje jeszcze jednej marki młodzieżowej. No i gdzie pozycjonować Mohito, jako polski Stradivarius? Nie może przecież dłużej konkurować z flagową marką LPP. Reserved to ZARA, Escotiq miał być prawdopodobnie hiszpańskim Oysho, teraz zostaje jeszcze odpowiednik Uterqüe - proponuję przejąć markę Prima Moda i powiększyć asortyment o biżuterię. (;)) 

Jednak według mnie LPP nie można nazwać odpowiednikiem Inditexu, jeszcze nie. Ale o tym kiedy indziej.

"WGSN is the leading global service providing online research, trend analysis and news to the fashion, design and style industries".* (*źródło: WGSN)

23:25, fashiontheory , branżowo
Link Dodaj komentarz »
piątek, 23 stycznia 2009

O kryzysie dużo się mówi. I tak według niektórych specjalistów do Polski ma on dopiero dotrzeć, a według innych ją ominie. Faktem jednak jest, że niektórzy przedsiębiorcy panikują, a inni widzą w kryzysie świetny powód do przeprowadzenia zmian, dla których wcześniej nie było dobrej wymówki.

W gazecie POLSKA Dziennik Łódzki* padło hasło: "Za gorsze jakościowo ubrania zapłacimy dużo wyższą cenę." Okazuje się, że ceny ubrań wzrosną już wiosną, a do tego ubrania będą, "jak zapowiadają producenci - prostsze, brzydsze i gorszej jakości."* Niezależnie, czy producenci szyją w Chinach, czy kupują gotowe produkty w Europie, to i tak rozliczają się w walucie obcej, tak więc by utrzymać marżę na dotychczasowym poziomie muszą podnieść ceny, proporcjonalnie do wzrostu cen zakupów. "Ceny odzieży wyższe o 10 procent to skutek rosnącego kursu dolara, którym każą sobie płacić producenci z Azji"(...)  Koszt produkcji nie jest dominującym składnikiem ceny, ale przy umocnieniu dolara przekraczającym 30 proc. odzież musi zdrożeć i spodziewam się pierwszych podwyżek o ok. 10 proc. – mówi Mariusz Szeib, prezes spółki Semax sprzedającej marki Deep i Hot Oil."(źródło: Rzeczpospolita)

Dotychczas wzrostu cen udawało się uniknąć. Spadek zleceń spowodował, że chińskie szwalnie walczą o klientów i udzielają im rabatów, jednak ta sytuacja nie będzie trwać wiecznie, bowiem coraz więcej z nich bankrutuje. LPP zapowidziało, że nie zamierza obniżać własnej marży.  "-Niestety ubrania muszą zdrożeć - mówi Dariusz Pachla, wiceprezes LPP. - Oczywiście nie wszystkie o kilkadziesiąt procent. W niektórych przypadkach, zamiast radykalnie podnosić cenę, uprościmy wzór. Będzie mniej nadruków, zamiast dwóch suwaków tylko jeden. Nie wykluczam też, że w ostateczności mogą się pojawić gorsze materiały. Czy będzie taka konieczność - pokaże rynek. Wiosną może się okazać, że Polaków stać już tylko na niższą jakość - dodaje Pachla." *(źródło: POLSKA Dziennik Łódzki)

Obniżenie konsumpcji spowodowało spadek sprzedaży, a firmy zamiast reagować na sytuację, szukają szansy na zmianę przyzwyczajeń klientów. Czyżby teraz wyższa cena miała przestać być synonimem wyższej jakości? Czytając takie wypowiedzi, jak np. p. Pachli mam wrażenie, że firmy zapominają, że "stąpają po cieńkim lodzie" i że klienci są wrażliwi na próby manipulacji. Producenci powinni pamiętać także o "efekcie szminki", który zdaniem Dhavala Joshi, analityka z RAB Capital, powoduje, że w czasach kryzysu ludzie oszczędzają nie tylko na drogich rzeczach, ale także na ekstrawaganckich zakupach. Według tej teorii kobiety wydają więcej na kosmetyki, a w przypadku odzieży zapewne na akcesoria i tańsze części garderoby, jak koszulki, czy bluzki, które są dobrym akcentem zmieniającym klasyczny strój.


Na szczęście pojawiają się głosy rozsądku, jak wypowiedź p. Katarzyny Witaszewskiej-Król, partnera w firmie doradczej MDDP:"-Rynek odzieżowy zawsze jest wrażliwy na wszelkie kryzysy, dlatego firmy nie mogą sobie pozwolić na zbytnie podnoszenie cen. Klienci, tnąc wydatki, w pierwszej kolejności rezygnują z zakupu odzieży, o czym detaliści muszą pamiętać."*(źródło: Rzeczpospolita) Właśnie. Powinni też pamiętać, że nie są monopolistami, nawet jeśli im się tak wydaje.

20:20, fashiontheory , branżowo
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 stycznia 2009
TROLL*
(*źródło zdj.: TROLL)


Redan S.A. właściciel takich marek, jak Top Secret, czy TROLL skutecznie wprowadza w życie plan ratowania firmy. Top Secret przeszedł rebranding, a teraz czas na zmiany w TROLLu. W mediach pojawiły się pogłoski o planach utworzenia portalu społecznościowego TROLLa, gdzie internauci (zwłaszcza internautki) będą mogli wymieniać opinie o modzie, ubraniach, czy sprawach codziennych.

Firma ma nadzieję na pozyskanie grupy wiernych uczestników portalu, którzy będą dyskutować o stylu życia, czy ubierania się. Redan zamierza sprawdzać trafność swoich prognoz dotyczących mody i przyszłych trendów. Podbną inicjatywą, która także umożliwia zbieranie opinii o produktach jest "lista zakupów" na stronie TROLL. "Za pomocą naszego serwisu możesz przeglądać kolekcję TROLLa i wybierać rzeczy, które chciałabyś kupić. Nie musisz się spieszyć, ani przymierzać."* (*źródło: TROLL)

lista zakupów TROLL*
 (*źródło zdj.: TROLL)

Jak donosi POLSKA Dziennik Łódzki "za pomocą portalu TROLL chce zmieniać wizerunek marki, która obecnie ma być przeznaczona dla nieco starszych odbiorców". (!) Czyżby planowano także zmiany w kolekcji, w czym prawdopodobnie ma pomóc baza portalowych trendsetterów? Interakcja z kilentami, nawet poprzez internet, może firmie wyjść na dobre, ale tylko wtedy, gdy dane nie będą analizowane pobieżnie.
Podobną inicjatywą do pomysłu TROLLa jest blog TrendHunters, który powstaje we współpracy z firmą Big Star. Biorąc udział w konkursie dla zarejestrowanych użytkowników na najlepsze wpisy dotyczące nowych trendów można wygrać spodnie tej marki. "Powiedz nam, co jest dzisiaj modne, zostań trendhunterem marki Big Star "(...) Jeśli potrafisz rozpoznać ubiór, który dobrze wygląda i ma w sobie atrakcyjną świeżość, pomysłowość, oryginalność - po prostu podziel się swoim odkryciem."* (*żródło: TrendHunters). Nie dziwi mnie wcale chęć zbierania danych o upodobaniach grupy docelowej poprzez internet. Można to robić m.in. obserwując popularne fora, jednak za własnym portalem przemawia możliwość moderowania i kontrolowania przebiegu rozmów, czy omawianych produktów. Jednak nie jestem do końca przekonana o skuteczności tak "nachalnej" reklamy, czy efektywności zachęty (spodnie Big Star). Według mnie dla osób niebędących fanami marki możliwość otrzymania spodni, nawet jeśli są darmowe, nie jest wystarczającym powodem, by dzielić się swoimi przemyśleniami, czy obserwacjami. Inną, może trafniejszą, metodą jest nieoficjalna współpraca. Dzięki takim stronom, jak snobka, czy luxlux firmy mogą anonimowo sprawdzić, co klienci sądzą o ich produktach, czy nowych trendach. Internauci dobrowolnie wyrażają swoje opinie, nie licząc na nagrody.

trendhunters*
(* źródło zdj.: TrendHunters)

Specjaliści ds. marketingu prognozują wzrost roli niestandardowych metod promocji w internecie. Z powodu kryzysu wiele firm wprowadza oszczędności, co zwykle skutkuje obcięciem wydatków na reklamę, zwłaszcza tę tradycyjną. "Na rzecz nowych metod przemawiają też koszty. Za dużą kampanię telewizyjną koncerny telekomunikacyjne płacą około 20 mln zł. Planując niewielki cykl, trzeba przygotować przynajmniej milion zł. W czasie największej oglądalności 30-sekundowy spot kosztuje 60-80 tysięcy złotych. Tymczasem koszt założenia portalu społecznościowego to zaledwie 20-40 tysięcy zł." (żródło: *POLSKA Dziennik Łódzki). Firma, która zbuduje lub odpowiednio wykorzysta istniejącą już społeczność, może zyskać grono lojalnych klientów, a co za tym idzie, także bazę informacji o nich. Wojciech Gustowski, autor książki o społecznościach internetowych twierdzi, że to niemal darmowe badania marketingowe. "Firma odzieżowa może zapytać klientki, czego dokładnie oczekują. W ten sposób rozwiązuje się problem nietrafionych kolekcji. A może poprosić dziewczyny, by same coś zaprojektowały?" (żródło: *jw.).
Komunikacja za pomocą portali społecznych, jeśli jest nienachalna, może być bardzo skuteczna. Debiut portalu TROLLa planowany jest na drugi kwartał tego roku. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Ciekawy jest zwłaszcza plan dotarcia do starszego grona klientek. TROLL dodatkowo ma też nadzieję na duże zainteresowanie swoim sklepem internetowym, który będzie promowany na stronie. Redan prawdopodobnie liczy na podobny sukces, jaki odnosi sklep marki Top Secret, który od powstania (09.08) notuje comiesięczne wzrosty sprzedaży rzędu 100%

Marka TROLL powstała pod koniec lat 80. Od lutego 2004 właścicielem TROLLa jest Redan S.A. "Sieć salonów TROLL - liczy obecnie ponad 82 sklepów w Polsce oraz 2 za granicą (wg stanu na 2008-10-31).* (* dane ze strony firmowej Redan S.A.).

22:45, fashiontheory , branżowo
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3